Spacer po Warszawie śladami najpiękniejszych legend
Skąd się wziął Kamienny Niedźwiedź na Starówce i dlaczego na ulicy Kanonia stoi popękany dzwon? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdujemy w 6 najsłynniejszych warszawskich legendach.

Ponoć, przykładając do niego ucho w nocy z 31 października na 1 listopada, można usłyszeć głosy bohaterów opowieści.
Może i w Warszawie nigdy nie powstała Bursztynowa Komnata na miarę tej z Królewca, ale kręte korytarze Zamku Ostrogskich mają skrywać sadzawkę z obdarowującą kosztownościami Złotą Kaczką. Może i stolicy nie rozsławił bliski wawelskiemu Smok, ale po Starym Mieście ponoć przez długi czas grasował Bazyliszek. Ba, te same ulice, które dawniej zamieszkiwał stwór o szyi węża i ogonie krokodyla, dziś przemierzają duchy rzemieślników oraz nieszczęśliwie zakochanych.
Mówi się o piwnicach, które w czasie pożarów przejmowały kosztowności możnych, i o dawnych mieszkańcach, których można usłyszeć po wybiciu dwunastej. Prując tkankę rzeczywistości, zdrapując tynk realizmu, okazuje się bowiem, że Warszawa ma także drugie, oniryczne oblicze. Legendy to dobry sposób, by spojrzeć na nie z nowej perspektywy.
Legenda o warszawskiej Syrence

Planowała tylko odetchnąć, ale kiedy wyszła na piaszczysty brzeg u podnóża dzisiejszej Starówki, tak zauroczył ją roztaczający się widok, że została.
Istnieje przynajmniej kilka wersji legendy o warszawskiej Syrence. Ale może to nie przypadek? Może każda z nich dedykowana jest innemu spotkaniu z nimfą, bo ta odwiedza miasto cyklicznie?
W baśniowej interpretacji powieściopisarki Ewy Szelburg-Zarembiny półkobieta, półryba miała wskazać zagubionemu na łowach księciu miejsce jego przeznaczenia, gdzie ten zbudował osadę. Inne podania wskazują, że była mieszkanką królestwa usytuowanego na dnie Atlantyku, która pewnego dnia wyruszyła w podwodną wyprawę. Pokonała Morze Północne, Cieśniny Duńskie i Bałtyk, skąd korytarzami Wisły dotarła aż do Warszawy. Planowała tylko odetchnąć, ale kiedy wyszła na piaszczysty brzeg u podnóża dzisiejszej Starówki, tak zauroczył ją roztaczający się widok, że została.

Jest też opowieść poety okresu Młodej Polski, Artura Oppmana, wedle której Syrenka od początku związana była z Mazowszem. W okolicznych wodach wypatrzył ją chciwy kupiec, który zapragnął wzbogacić się, obwożąc ją po jarmarkach. Podstępem zwabił istotę i uwięził w drewnianej skrzyni. Gdy zapadła noc, nimfa zaczęła przejmująco śpiewać o utraconej wolności. Wkrótce lament zbudził mieszkających nieopodal rybaków. Zauroczeni głosem, ruszyli na pomoc. Oswobodzili Syrenkę i umożliwili jej powrót do rzeki. Ta żegnając swoich wybawców obiecała, że zawsze będzie chronić ich wioskę, która w późniejszych latach stopniowo przeobrażała się w Warszawę.
Posąg ma bowiem skrywać zaklętego księcia, który, z lęku przed odrzuceniem, zbyt długo zwlekał z wyznaniem miłości – i zamarł, widząc ukochaną opuszczającą świątynię w białej sukni u boku innego.
Dotrzymawszy obietnicy Syrenka – z tarczą i uniesionym w gotowości mieczem – dumnie stoi dziś m.in. na Rynku Starego Miasta, przy Wybrzeżu Kościuszkowskim i na Wiadukcie im. Stanisława Markiewicza. W każdym z miejsc po zmroku można ponoć usłyszeć jej – już radosny – śpiew.
Legenda o Warsie i Sawie

A może historia Syrenki to nie tylko opowieść o mieście pod szczęśliwą gwiazdą, ale i o miłości? On – Wars – był rybakiem o dobrym sercu, mieszkał nad Wisłą. Ona – Sawa – półkobietą, półrybą o pięknym głosie, skrytą w wiślanych odmętach.